wtorek, 22 września 2015

Prolog

Prolog

    Ciemność opatuliła miasto jak ciepłą kołderką. Po ciemnym niebie sunęły ciężkie, burzowe chmury. W jednej z bogatych dzielnic mieszkaniowych na  Brooklyn'ie światła w domach pogasły i ludzie kładli się spać. Kończył się leniwy weekend i już jutro będzie trzeba wstawić się w miejscach pracy oraz szkołach.
    Burza zaczęła się na dobre, granatowe niebo przeszywane było jasnymi błyskawicami, a gruby deszcz uderzał w szyby tworząc przerażająca muzykę. W domu leżącym w połowie ulicy i pomalowanym w kolorach ciepłego brązu w jednym z okien wciąż paliło się światło, pomimo późnej godziny.
    W tle leciała spokojna fortepianowa muzyka. Białe drzwi uchyliły się i wyszła z nich blondynka okryta jedynie białym ręcznikiem. Na ciemne panele skapywała niewyciśnięta woda z włosów. Na sztywnych nogach podeszła do dużej jasnej szafy. Rozsunęła drzwi, a jej zmęczony wzrok od razu natrafił na niebieską koszulkę z nadrukiem. Delikatnie uśmiechnęła się pod nosem zabrała t-T-shirt do ręki i przysuwając go do nosa wciągnęła delikatny męski zapach. Po wsunięciu go na siebie usiadła przed toaletka i unikając lustra zaczęła rozczesywać włosy. Odłożyła szczotkę na mebel i mimowolnie spojrzała w lustro. Przypatrzyła się swojej zmęczonej twarzy, wyblakłym oczom w których jeszcze do niedawna czaiły się iskierki radości i ustom które zawsze układały się w uroczy uśmiech. Westchnęła ciężko. Podeszła do łóżka ubrała ciepłe puchowe skarpetki i położyła się na nim. Przewracała się z boku na bok, ale sen nie przychodził...

***

   -A teraz wstań Cassey, zrób najlepszy makijaż jaki potrafisz i nie waż się pokazać nikomu, że coś cię rozsadza od środka-wyszeptała dziewczyna ocierając płynąc łzę po policzku....



Witajcie, to mój pierwszy blog i mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie ;)
Komentujcie, oceniajcie i poprawiajcie, gdyż ortografia to nie jest moja najmocniejsza strona ;)
Pozdrawiam Lordowata ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz