Prolog
Burza zaczęła się na dobre, granatowe niebo przeszywane było jasnymi błyskawicami, a gruby deszcz uderzał w szyby tworząc przerażająca muzykę. W domu leżącym w połowie ulicy i pomalowanym w kolorach ciepłego brązu w jednym z okien wciąż paliło się światło, pomimo późnej godziny.
W tle leciała spokojna fortepianowa muzyka. Białe drzwi uchyliły się i wyszła z nich blondynka okryta jedynie białym ręcznikiem. Na ciemne panele skapywała niewyciśnięta woda z włosów. Na sztywnych nogach podeszła do dużej jasnej szafy. Rozsunęła drzwi, a jej zmęczony wzrok od razu natrafił na niebieską koszulkę z nadrukiem. Delikatnie uśmiechnęła się pod nosem zabrała t-T-shirt do ręki i przysuwając go do nosa wciągnęła delikatny męski zapach. Po wsunięciu go na siebie usiadła przed toaletka i unikając lustra zaczęła rozczesywać włosy. Odłożyła szczotkę na mebel i mimowolnie spojrzała w lustro. Przypatrzyła się swojej zmęczonej twarzy, wyblakłym oczom w których jeszcze do niedawna czaiły się iskierki radości i ustom które zawsze układały się w uroczy uśmiech. Westchnęła ciężko. Podeszła do łóżka ubrała ciepłe puchowe skarpetki i położyła się na nim. Przewracała się z boku na bok, ale sen nie przychodził...
***
Witajcie, to mój pierwszy blog i mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie ;)
Komentujcie, oceniajcie i poprawiajcie, gdyż ortografia to nie jest moja najmocniejsza strona ;)
Pozdrawiam Lordowata ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz